Kochani, a właściwie zakochani!
Nie ma co ukrywać, że wielkimi krokami zbliża się święto wszystkich nazywanych skarbeczkami, słoneczkami, ptysiami, kochaniami, a także wieloma zwierzętami np. tygryskami, koteczkami itp. itd. et cetera.
Kiedyś, w czasach dawnych, przed parą, elektrycznością i Internetem, gdy świat był pełen książąt na białych koniach i niewinnych, wiecznie zawstydzonych niewiast panowało ogólne przeświadczenie, że przez żołądek można trafić do serca ukochanej osoby. W sumie przez dwa lata w liceum chodziłam do klasy o profilu biologicznym i nie przypominam sobie, aby układ trawienny był połączony w krwionośnym. ...ale ok, nie będę się spierać, bo miałam 2 na koniec.
Świat nieubłaganie się zmienia, powiedziałabym nawet, że "staje na głowie", kobiety ścinają włosy na krótko i noszą damskie bokserki, a mężczyźni noszą stringi - świat jest pełen tego typu herezji... Ta wszechobecna rewolucja dosięgła też świata kulinariów. Dziś to sercem, niczym strzałą amora, trafia się w... żołądek! Niepodważalnie ten motyw będzie dominować 14 lutego w kameralnych restauracyjkach romantycznego Paryża i bajecznej Wenecji. Przyznam szczerze, że to będzie hit poradników kulinarnych w 2011 roku! Najpierw piszę o tym ja, a za parę miesięcy napisze Nigella Lawson, Pascal Brodnicki i chyba Gordon Ramsay, ale tego nie jestem do końca pewna, bo on chyba w tym sezonie stawia na truskawki w czekoladzie.
Składniki:
- gotowane, zdrowe na serce buraczki przycięte na kształt frytek
- kępki tuńczyka w oleju
- nać pietruszki nierozdrobniona, aby kształt listków pozostał zachowany
- kawałeczki konserwowej papryki ze słoiczka od mamusi
- oczywiście maślanka z czosnkiem granulowanym
Polecam podawać z białym, półwytrawnym winem.
Wrzucam ten przepis wcześniej, abyście mieli czas, Czytelnicy i Czytelniczki, na zakup produktów i próbę przyrządzenia tego cudeńka :)

Na walentynki preferuje raczej coś słodkiego ;] Szampan + truskawki + bita śmietana(koniecznie śnieżka), w różnych konfiguracjach! W sumie taki standard. Idealne dla łasuchów ;D
OdpowiedzUsuńTwój przepis bardzo ciekawy. Pierwszy raz spotykam się z taką mieszanką :) Przypuszczam, że jest warty wypróbowania, ale dla mnie na inną okazję :)
Pozdrawiam!
Kasia
Dziękuję za słowa uznania :) i przede wszystkim za to, że jako pierwsza zostawiłaś feed back na moim blogu.
OdpowiedzUsuńrównież ciepło pozdrawiam! :)
;)
OdpowiedzUsuń