czwartek, 27 stycznia 2011

Łatwy przepis na walentynkową kolację: "Nie przez żołądek do serca, ale przez serce do żołądka!"


Kochani, a właściwie zakochani!
       Nie ma co ukrywać, że wielkimi krokami zbliża się święto wszystkich nazywanych skarbeczkami, słoneczkami, ptysiami, kochaniami, a także wieloma zwierzętami np. tygryskami, koteczkami itp. itd. et cetera.
      Kiedyś, w czasach dawnych, przed parą, elektrycznością i Internetem, gdy świat był pełen książąt na białych koniach i niewinnych, wiecznie  zawstydzonych niewiast panowało ogólne przeświadczenie, że przez żołądek można trafić do serca ukochanej osoby. W sumie przez dwa lata w liceum chodziłam do klasy o profilu biologicznym i nie przypominam sobie, aby układ trawienny był połączony w krwionośnym. ...ale ok, nie będę się spierać, bo miałam 2 na koniec.
      Świat nieubłaganie się zmienia, powiedziałabym nawet, że "staje na głowie", kobiety ścinają włosy na krótko i noszą damskie bokserki, a mężczyźni noszą stringi - świat jest pełen tego typu herezji... Ta wszechobecna rewolucja dosięgła też świata kulinariów. Dziś to sercem, niczym strzałą amora, trafia się w... żołądek!  Niepodważalnie ten motyw będzie dominować 14 lutego w kameralnych restauracyjkach romantycznego Paryża i bajecznej Wenecji. Przyznam szczerze, że to będzie hit poradników kulinarnych w 2011 roku! Najpierw piszę o tym ja, a za parę miesięcy napisze Nigella Lawson, Pascal Brodnicki i chyba Gordon Ramsay, ale tego nie jestem do końca pewna, bo on chyba w tym sezonie stawia na truskawki w czekoladzie.

Składniki:
  • gotowane, zdrowe na serce buraczki przycięte na kształt frytek
  • kępki tuńczyka w oleju
  • nać pietruszki nierozdrobniona, aby kształt listków pozostał zachowany
  • kawałeczki konserwowej papryki ze słoiczka od mamusi
  • oczywiście maślanka z czosnkiem granulowanym
Całość musi odstać w lodówce jakąś godzinę, aby maślankę przeniknął różowy barwnik. Warto dodać, że najpierw należy ułożyć kształt serca, później zająć się maślanką, a obramowanie rybne pozostawić na koniec.

Polecam podawać z białym, półwytrawnym winem.



      Wrzucam ten przepis wcześniej, abyście mieli czas, Czytelnicy i Czytelniczki, na zakup produktów i próbę przyrządzenia tego cudeńka :)

3 komentarze:

  1. Na walentynki preferuje raczej coś słodkiego ;] Szampan + truskawki + bita śmietana(koniecznie śnieżka), w różnych konfiguracjach! W sumie taki standard. Idealne dla łasuchów ;D
    Twój przepis bardzo ciekawy. Pierwszy raz spotykam się z taką mieszanką :) Przypuszczam, że jest warty wypróbowania, ale dla mnie na inną okazję :)
    Pozdrawiam!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za słowa uznania :) i przede wszystkim za to, że jako pierwsza zostawiłaś feed back na moim blogu.

    również ciepło pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń