niedziela, 30 stycznia 2011

Łatwy przepis na zupę: Oryginalną zupę.


   [Dziś będzie krótko i treściwie, bo sporą część mego życia zabiera ostatnio nauka.]


      Cóż za urocza jest ta niedziela: książki, sesja egzaminacyjna na studiach: egzamin z historii, literatury i filozofii jeszcze przede mną, laptop pełen folderów z kilkudziesięciostronicowymi skryptami notatek, białe światło jarzeniówek… Żyć nie umierać po prostu, pełen high life!
      W jaki sposób mogę umilić to popołudnie? Wiem! pyszną zupką, która jest od dziś moim znakiem firmowym.
      Nie ma co ukrywać - wszyscy zwracamy uwagę na marki, oceniamy po metkach i innych rozpoznawczych znaczkach.

      Też postanowiłam w ten sposób „oflagować moją pracę twórczą. Zobaczcie kulinarne logo tego sezonu.

Składniki:
  • dużo przypraw: pietruszka, bazylia, kostka smaku pieczeniowa, gorczyca biała, pieprz czarny
  • buraczki marynowane i dużo soku z buraczków o delikatnym smaku
  • kasza jęczmienna
  • marchewka
  • tak zwana zacierka, czyli jogurt z mąką, aby zupka była pożywna i miała kremową konsystencję  
Można dodać, według uznania, jakieś mięsko lub warzywa i na gęstej, kremowej zupie uformować to, co Wam głowa podpowiada.


Życzę smacznego do ostatniej łyżki!

czwartek, 27 stycznia 2011

Łatwy przepis na walentynkową kolację: "Nie przez żołądek do serca, ale przez serce do żołądka!"


Kochani, a właściwie zakochani!
       Nie ma co ukrywać, że wielkimi krokami zbliża się święto wszystkich nazywanych skarbeczkami, słoneczkami, ptysiami, kochaniami, a także wieloma zwierzętami np. tygryskami, koteczkami itp. itd. et cetera.
      Kiedyś, w czasach dawnych, przed parą, elektrycznością i Internetem, gdy świat był pełen książąt na białych koniach i niewinnych, wiecznie  zawstydzonych niewiast panowało ogólne przeświadczenie, że przez żołądek można trafić do serca ukochanej osoby. W sumie przez dwa lata w liceum chodziłam do klasy o profilu biologicznym i nie przypominam sobie, aby układ trawienny był połączony w krwionośnym. ...ale ok, nie będę się spierać, bo miałam 2 na koniec.
      Świat nieubłaganie się zmienia, powiedziałabym nawet, że "staje na głowie", kobiety ścinają włosy na krótko i noszą damskie bokserki, a mężczyźni noszą stringi - świat jest pełen tego typu herezji... Ta wszechobecna rewolucja dosięgła też świata kulinariów. Dziś to sercem, niczym strzałą amora, trafia się w... żołądek!  Niepodważalnie ten motyw będzie dominować 14 lutego w kameralnych restauracyjkach romantycznego Paryża i bajecznej Wenecji. Przyznam szczerze, że to będzie hit poradników kulinarnych w 2011 roku! Najpierw piszę o tym ja, a za parę miesięcy napisze Nigella Lawson, Pascal Brodnicki i chyba Gordon Ramsay, ale tego nie jestem do końca pewna, bo on chyba w tym sezonie stawia na truskawki w czekoladzie.

Składniki:
  • gotowane, zdrowe na serce buraczki przycięte na kształt frytek
  • kępki tuńczyka w oleju
  • nać pietruszki nierozdrobniona, aby kształt listków pozostał zachowany
  • kawałeczki konserwowej papryki ze słoiczka od mamusi
  • oczywiście maślanka z czosnkiem granulowanym
Całość musi odstać w lodówce jakąś godzinę, aby maślankę przeniknął różowy barwnik. Warto dodać, że najpierw należy ułożyć kształt serca, później zająć się maślanką, a obramowanie rybne pozostawić na koniec.

Polecam podawać z białym, półwytrawnym winem.



      Wrzucam ten przepis wcześniej, abyście mieli czas, Czytelnicy i Czytelniczki, na zakup produktów i próbę przyrządzenia tego cudeńka :)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Łatwe przepisy na zdrowy obiad "Ryba w surrealistycznym morzu kolorytu Meksyku"

   
Ta kolorystyczna uczta to pierwsza forma metafory - kulinarny majstersztyk na talerzu hołduje sztuce słynnej meksykańskiej malarki Fridy Khalo.

      Żółty to symbol Słońca, czerwień to krew Indian zabijanych w czasie konkwisty i zwierzęcości człowieka, zieleń to dzikość oraz niezmącona energia dżungli, a karmelowy odcień ryby, jak i jej sama obecność, to oznaka realizmu, a nawet naturalizmu. Ryba to odniesienie do anatomii charakterystyczne dla obrazów Fridy. Rzekłabym nawet, że owe danie to jej biografia na talerzu. Ryba to jej kręgosłup - nie tylko moralny, ale też rozumiany czysto fizycznie. Kręgosłup ekscentrycznej biseksualistki, który połamał się w 2 miejscach podczas wypadku autobusowego. Makrela - rodzaj żeński także żeńskiej ryby to prosty wyraz szczerości ekspresji kobiecej natury, silnej, szczerej, niebanalnej.  Intensywne kolory połączone w symetryczny wzór od wieków charakteryzują sztukę i rzemiosło rdzennych mieszkańców Meksyku.
      Feministki zakochały się w osobowości i biografii artystki uznając ją za jeden z symboli siły światowego ruchu kobiecego XX wieku.



Składniki:
  • połowa wędzonej makreli, prosto z półek sklepu francuskiej marki o światowej sławie "Carrefour", obrana ze skóry i pozbawiona ości
  • ryż biały ugotowany w dużej ilości kurkumy z domieszką curry i garstką zieleniny: suszonego pora, koperku i pietruszki
  • pokrojony w proporcjonalne talarki świeży ogórek o soczystym miąższu
  • plastry gotowanych buraków, zdrowych  i wspomagających trawienie, polanych maślanką z domieszką granulowanego czosnku, która rozpływa się tworząc różowe, napawające optymizmem pasma


Smacznego moi Drodzy ! :)

piątek, 21 stycznia 2011

Dziś smaczne to za mało!

Talerz w surówką, ziemniakami i kotletem to kulinarny odpowiednik modowych białych frotowych skarpet do męskich sandałów z marketu. 

Co więc należy zrobić, aby nie zaserwować sobie i innym dania rodem ze szkolnej stołówki lub baru mlecznego? Tu znajdziecie odpowiedź.

Ciągle nie mam pewności, czy Polska jest już na to gotowa, no ale niech będzie, że zaryzykuję. 

Witajcie kochani!